1999

' 03 Kwi
La Doncella

Mumia około 15-letniej dziewczyny, którą archeolodzy nazwali „La Doncella” („Dziewczę, Panienka”) odkryta została przez zespół archeologów prowadzony przez Johana Reinharda 16 marca 1999 roku, na wulkanie Llullaillaco (pogranicze argentyńsko-chilijskie). Podczas badań stwierdzono, że „La Doncella” przechodziła przed swoją śmiercią infekcję bakteryjną w obszarze płuc. Mumia ubrana była w tunikę i płaszcz. Jej półdługie włosy spleciono w dziesiątki cienkich warkoczyków, a stroju głowy dopełniał pióropusz z białych piór. Przed wędrówką ofiara była odurzona liśćmi koki aby łatwiej znieść wysiłek i chorobę towarzyszącą wspinaczce w górach. Napój alkoholowy z kukurydzy (tzw. „chicha”) eliminował strach i ból towarzyszący śmierci. Kapłani po odprawieniu obrzędów, nad ciałem dziewczynki, które mogły wiązać się z jakimiś magicznymi formułkami bądź zaklęciami złożyli ją na wcześniej przygotowanej ceremonialnej platformie. Po śmierci, proces jej mumifikacji przebiegał w sposób naturalny. W górskim klimacie ciało ulegało zamrożeniu. Sprawiło to, że nawet organy wewnętrzne zachowały się w stanie niemal idealnym. Dzięki temu inkaskie mumie mają współczesnych dla archeologów ogromną wartość poznawczą. Doskonały stan zachowania ciał pozwala badaczom dowiedzieć się wiele o ówczesnym życiu Inków i ich zwyczajach, a także odtworzyć inkaską dietę i poznać ich choroby.

' 21 Lip
Skok Baumgartnera z pomnika Chrystusa

Felix Baumgartner po skoku z pomnika Chrystusa w Rio de Janeiro. Był to światowy rekord w najniższym skoku BASE jump (polegającym na wykonywaniu skoków spadochronowych z obiektów takich jak: wieżowce, mosty, maszty, urwiska górskie, itp.) – wysokość wynosiła 29 m. Skok z pomnika był, rzecz jasna, nielegalny. Na ramię dostał się po linie wystrzelonej z kuszy. By móc go wykonać, Baumgartner wraz z ekipą musiał wejść na teren jeszcze przed zamknięciem bram dla turystów, a następnie ukryć się w pobliskich zaroślach i tkwić w nich bez ruchu aż do świtu. „Noc w gęstwinie była horrorem. Znaleźliśmy się wśród owadów i żmij wszelkich możliwych rodzajów, otoczeni nigdy niesłyszanymi wcześniej odgłosami. Kładliśmy się na ukośnie rosnące drzewa i przypinaliśmy się pasami, żeby nie spaść. Spędziliśmy tak pół nocy, aż około drugiej nad ranem zaczął padać deszcz. A skok w takich warunkach był wykluczony” – opisuje Baumgartner pierwsze, kryzysowe podejścia. Po kilku spędzonych w koszmarnych warunkach nocach, które kończyły się deszczem i odwołaniem skoku, w końcu udało się trafić na idealne warunki atmosferyczne.