Polskie wyprawy PRL-u

Polskie wyprawy czasu PRL do Afganistanu, Libanu, Nepalu czy dookoła świata przeprowadzone na polskich maszynach takich jak Komar, WSK, Nysa czy Jelcz.

' 16 Lis
Jelcz 316

Jelcz 316 w trasie do Nepalu. Tekst pochodzi z 254 wydania magazynu „Taternik”:
W roku 1978 KW Warszawa zorganizował swą pierwszą wyprawę w Himalaje – na piąty szczyt świata, Makalu (8481 m.). 8-tonowy bagaż wyprawy przetransportowali Jedliński, Łapiński i Czerski samochodem ciężarowym PZA, Jelcz 316. Wyjechał on z Warszawy 5 lipca 1978 r. W dniu 17 sierpnia samochód został zatrzymany na cały tydzień na granicy pakistańsko-indyjskiej, z powodu nieformalności w „carnet de passage”. 6 sierpnia na przedmieściach Delhi nastąpiła poważna awaria: pękł wał korbowy w silniku. Po wielu zabiegach udało nam się sprowadzić nowy z kraju, zatrzymało nas to jednak w Delhi. 18 września – a więc z miesięcznym opóźnieniem – rozpoczął się przerzut bagażu samolotem z Biratnagaru do Tumlingtaru. W dniu 9 listopada ruszyła w dół karawana powrotna. Uczestnicy wrócili do kraju na przełomie listopada i grudnia, natomiast przejazd „Jelcza”, ze względu na wydarzenia w Iranie, przeciągnął się do połowy lutego 1979 r.

' 20 Lis
Etnologiczna Wyprawa Azjatycka EWA-76

Czterdzieści lat temu grupa poznańskich naukowców wyruszyła na badania terenowe do Afganistanu – Etnologiczna Wyprawa Azjatycka EWA-76. Na zdjęciu powyżej samochody wyprawy pod Araratem w Turcji Wschodniej. Organizacja wyprawy możliwa była między innymi dzięki wsparciu różnorakich instytucji. Na potrzeby wyprawy fabryki ze Starachowic i Nysy udostępniły samochody Star 266 oraz Nysa 522 z kierowcami. Wyprawa rozpoczęła się 8 maja, a powróciła do Poznania 8 października 1976 roku. star266-ewa Uczestniczyło w niej pięciu etnografów: Marek Bero, Marek Gawęcki – kierownik organizacyjny, Zbigniew Jasiewicz – kierownik naukowy, Teresa Okoniewska, Danuta Penkala; dwóch tłumaczy – filologów orientalnych: Andrzej Ananicz i Zofia Ananicz; fotograf-filmowiec Stanisław Ubermanowicz, lekarz Tomasz Jaroszewski oraz dwóch kierowców z fabryk w Starachowicach i Nysie: Zbigniew Bańcer i Władysław Majda – wspomina prof. Jasiewicz. Poniżej miejsce postoju wyprawy w górach okolice Karadż, przed Teheranem, Iran. postoj-iran Jej celem było zgromadzenie materiałów dotyczących tradycyjnej kultury: zróżnicowania plemiennego i funkcjonowania społeczności lokalnych, rolnictwa, budownictwa, rzemiosła, statusu i społecznych ról kobiet, lecznictwa, organizacji bazarów, poddawanych impulsom modernizacyjnym docierającym do długo izolowanego kraju. Ważne było to, że w zespole były trzy kobiety, które miały dostęp do świata miejscowych kobiet, dobrzy tłumacze, znający także miejscową etykietę oraz lekarz, do którego chętnie zwracano się o pomoc. Poniżej zdjęcie wykonane z okazji 100 dni od rozpoczęcia wyprawy, Qajsar, prowincja Farjāb, Afganistan. 100dni-ewa Poniżej trudy podróży w Afganistanie. nysa-afgan

Zdjęcia udostępnione dzięki uprzejmości profilu „Etnologiczna Wyprawa Azjatycka Ewa-76”. Więcej zdjęć znajdziecie tutaj: https://www.facebook.com/EWA76/photos_stream

' 20 Lip
Marek Michel

Marek Michel i jego WSK 125 podczas podróży dookoła świata. Fabryka WSK Świdnik dała mu seryjny motocykl WSK 125 model M06 B3 w wersji eksportowej i 2500 dolarów na drogę. W 115 dni, z Krakowa do Krakowa, objechał świat dookoła, przejeżdżając na motocyklu 39 950 km przez: NRD (wschodnie, komunistyczne państwo niemieckie – red.), RFN, Francję, Hiszpanię, Maroko, Algierię, Tunezję, Libię, Egipt, Liban, Syrię, Turcję, Iran, Afganistan, Pakistan, Indie, Bangkok, Hong Kong, Australię. Samolotem przez Pacyfik, przez Nową Kaledonię, Fidzi, Tahiti do Los Angeles i dalej, do Nowego Yorku. Stąd do Holandii, Francji i z powrotem do Krakowa. michel W następnych latach jego zapał podróżniczy został brutalnie zahamowany przez „władzę ludową”, która przez kolejnych 10 lat odmawiała mu wydania paszportu. W połowie lat 80. Marek Michel wraz z rodziną wyjechał do USA, gdzie osiadł na stałe, choć to nie do końca dobre określenie. Pracując jako kierowca wielkiej ciężarówki, przez lata podróżował po całej Ameryce Północnej. Kilka miesięcy temu Marka dopadła choroba. Mimo niesamowitego optymizmu życiowego, przegrał z nią. Zmarł 8 lipca 2014 r. w USA.

' 15 Wrz
Tropic

Od 12 września 1974 do 13 listopada 1974 trwała wyprawa autobusem testowym H9-20 „Tropic” na Bliski Wschód. Celem wyprawy było przetestowanie autobusu w warunkach suchego tropiku.

' 17 Lis
Komarami do Iraku

Po uzgodnieniu z producentem motorowerów – z Zakładami Rowerowymi PREDOM-ROMET w Bydgoszczy – ustalona została trasa z Warszawy do Bagdadu o łącznej długości około 9 tysięcy kilometrów, wiodąca przez dwa kontynenty – Europę i Azję. Pod koniec lipca ub.r. przekazano uczestnikom wyprawy (studentom) osiem motorowerów „Komar” trzech typów. Były wśród nich cztery „Komary” typu 2350, trzy typu 2330 i jeden „Komar Sport” typu 2361. Różnice konstrukcyjne między poszczególnymi typami „Komarów” były niewielkie. Wszystkie wyposażone są w te same silniki o mocy 1.4 KM z zakładów w Nowej Dębie. Dwa typy (2330 i 2350) różnią się między sobą sposobem uruchamiania silnika: typ 2330 ma pedały w odróżnieniu od typu 2350, który zamiast pedałów ma sprężynowy rozrusznik nożny, podobny jak u motocykli. „Komary” z pedałami przydzielone zostały dziewczętom, jako że nie trzeba ich „kopać” przy uruchamianiu silnika. komar-irak2 Wiele kłopotów przed wyjazdem sprawiał problem umieszczenia na „Komarze” potrzebnego bagażu. Jak wynikało z obliczeń, każdy uczestnik imprezy musiał zabrać około 25 kg bagażu. Składały się na to części zamienne do motorowerów, zapas taśmy filmowej do kamery i niezbędne rzeczy osobiste. Poza tym dodatkowo trzeba było zabrać jeszcze namioty i śpiwory. komar-irak3 Na wschodzie mimo połowy września upały dawały się nam mocno we znaki. W południe temperatura nie spadała poniżej 35 °C. Po przejechaniu całej trasy wszystkie „Komary” były nadal sprawne. Bez zastrzeżeń spisywała się konstrukcja ramy, a i silniki. po początkowych kłopotach, okazały się niezawodne. Trasa, którą przejechaliśmy, była kresem możliwości ogumienia. 9 tysięcy kilometrów po rozgrzanych szosach to, niestety, górna granica wytrzymałości produkowanych obecnie opon do motorowerów.
Fragment tekstu pochodzący z artykułu z „Młody Technik” 5/1973.

' 15 Lis
Ursusem do Libanu

W 1971 r odbyła się studencka wyprawa do tzw. Małej Azji. Jako środek transportu zaproponowano przyczepę Jelcz PO-1 holowaną przez ciągnik rolniczy Ursus C-355. Trasa prowadziła przez ZSRR, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Syrię i Liban, a w drodze powrotnej przez Turcję, Bułgarię, Jugosławię, Węgry i Czechosłowację. Ten sam ciągnik po niezbędnych naprawach pojechał w wyprawie w kolejnym roku. Rajd liczący bez około 10 tysięcy kilometrów, był doskonała okazją do reklamy wizerunku nowego ciągnika. Należą się duże słowa uznania za wytrzymałość ekipy jadącej w skwarze 35 stopni przy prędkości 25km/ godz. usrus-liban2 Do Turcji trasa przebiegała bez większych problemów. Po przekroczeniu granicy bułgarsko-tureckiej, podczas przeglądu ciągnika w terenie okazało się, że nie wystarczy paliwa by dojechać do najbliższej stacji benzynowej. Tu przydatny okazał się Komar 2320 (umieszczono na stojaku w przedniej części przyczepy jako lekki pojazd wypadowy), którym udało się z odległej o 20 km stacji dowieść kanister z olejem napędowym. Podczas przeprawy promowej przez cieśninę Bosfor, doszło do nieporozumienia z personelem promu. Mianowicie próbowano zakwalifikować niezwykły pojazd w tabeli opłat jako ciągnik + autobus. Dopiero pokazanie obsłudze, że mają jeden silnik, spowodowało obniżenie opłaty o połowę. liban-komar Największe zainteresowanie Turków i Arabów budził oczywiście ciśgnik. Pytano o jego cenę, możliwość zamontowania dodatkowego osprzętu, moc i wiele innych parametrów. W Syrii proponowano za Ursusa dwa osobowe Mercedesy w dobrym stanie. Podobnie duże zainteresowanie wywoływał Komar. Jeden z Arabów zaproponował jego wymianę na motocykl Yamaha. W czasie drogi dokonywane były bieżące przeglądy techniczne ciągnika. W tym wymiana olejów i uciążliwe czyszczenie miski olejowej. Obliczono, że średnie zużycie paliwa na płaskim terenie wyniosło 20 l/100km. Zaś w terenie górzystym dochodziło do 33l/100km. Maksymalna prędkość na krótkich odcinkach wynosiła do 35km/godz.