Czym jest efekt latte i dlaczego ekonomiści go lubią

efekt-latte.jpg

Efekt Latte to zjawisko znane powszechnie i omawiane tak wiele razy, że aż szokuje, jak to się dzieje, że nie wszyscy są w stanie wdrożyć jego zasady w praktyce. Z pewnością znasz to założenie, ale czasem warto sobie przypomnieć, o co w tym chodzi.

Czym jest efekt Latte?

Idea jest prosta. Na naszą zamożność lub jej brak wpływają niewielkie sumy, które tracimy bez poświęcania im nawet odrobiny uwagi. Efekt kawy to proste założenie, które polega na tym, że codziennie masz zrezygnować z jednego, stałego i stosunkowo niewielkiego wydatku. Jako przykład podawana jest zwykle, uwielbiana przez Amerykanów i kupowana w drodze do pracy kawa Latte. Kubeczek takiej kawy, wypijanej przy okazji kosztuje około 3 dolarów, czyli mniej więcej 12 złotych. Efekt Latte polega na obliczeniu, co mogłoby się zdarzyć, gdybyś nie wydał codziennie tych dwunastu złotych. Rzecz jasna, kawa jest tu tylko przykładem. Może to być dokładnie cokolwiek, co kupujemy rutynowo: gazeta, niezdrowa przekąska czy papierosy.

Przymusowy efekt latte

Po ostatnim kryzysie w Stanach Zjednoczonych zaobserwowane ciekawe zjawisko, czyli efekt Latte w praktyce. Po prostu Amerykanie zarabiali tak mało, że musieli zrezygnować ze swojej ulubionej kawy. Podobnie zapewne stanie się niedługo, a już teraz, gdy pozostaliśmy w domu, możemy obserwować to zjawisko na swoim przykładzie. Tyle tylko, czy faktycznie zaoszczędziliśmy te pieniądze, czy wydaliśmy je po prostu na zupełnie coś innego?

Dlaczego ekonomiści lubią efekt Latte?

Właśnie, jeśli nie będziemy czegoś robić świadomie, nie zaobserwujemy efektu naszych działań. Przymusowy pobyt w domu i rezygnacja z zakupu latte na wynos zapewne nie przyniosły wielkiej oszczędności, gubiąc się pośród innych oszczędności na lunchach, dojazdach do pracy itp. Dopiero świadome obserwowanie tego efektu daje nam pogląd, czemu kubek kawy jest ulubieńcem znawców finansów. Powróćmy na chwilę do jego ceny. Jeśli codziennie odłożymy 12 złotych na konto oszczędnościowe oprocentowane na trzy procent, po roku będziemy mieć 4500 złotych, a po pięciu latach 24 tysiące złotych. Dlaczego? Jeśli pomnożymy 12 złotych przez 365 dni w roku, uzyskamy tylko 4380 złotych. Gdzieś nam zginęło 120 złotych. To właśnie nasze oprocentowanie. Tyle uskładamy, jeśli schowamy pieniądze do skarpetki. Natomiast, jeśli wpłacimy je na oprocentowane konto, będziemy mieć do czynienia z dwoma dodatkowymi czynnikami finansową kulą śnieżną i mechanizmie procentu składanego. Kula się rozpędza, bo odsetki za dany okres oprocentowania doliczane są do wkładu i składają się na kapitał, oprocentowany w kolejnym okresie. Takie proste, a to tylko jedna kawa.

Dodaj komentarz

scroll to top